sobota, 25 lutego 2012

przygotowania do wiosny.

Szykujemy się do kolejnej wystawy ale kuleje ona okrutnie z powodu braku jakichkolwiek materiałów. Temat jest narzucony odgórnie, aczkolwiek popularność wykazuje jako, że zapytania telefoniecznie "kiedy ? " się pojawiają. Niemniej czuję, że zakres dostarczonych materiałów nie do końca trafi w potrzeby oczekujących (a propos poprzedniego posta).
Co u nas ? Czas płynie... jak rzeka płynie - rzec by się chciało. Dopiero była ciepła zima, potem nas zasypało i zamroziło (cuuuuuudnie było), tak, że śnieg z dachu musieliśmy zwalać, teraz nas  zalewa - od strony dachu. Napisaliśmy wniosek o dofinansowanie remontu (po raz czwarty napisaliśmy) w ramach programów ministra kultury - nie dostaliśmy. Podobno cała Kotlina nie dostała kasy na żaden wniosek i podobno jest to polityczne. Pozwolę sobie szok poczuć, wydawało mi się że rządzi nami rozsądek. O!! naiwności moja wielka-:)))))) Nie dostaliśmy również dofinansowania katalogu - tu z kolei wniosek stowarzyszenie pisało do marszałka i nie dostało bo, podobno: n i e s p ó j n y. A co może być niespójnego w rzeczy samorodnej i jednolitej. Katalog jest napisany, trzeba tylko sfotografować, zaprojektować  i wydrukować. Kropka. Tam z kolei zawsze dostają ci sami, sprawdzeni, nowi nie mają szans. Tak mówią.. szeptem. Znajomości, układy - zawsze tak było, ale nigdy nie urastało to do rangi podstawowego kryterium. Układy należy ukrywać, nie - chwalić się nimi. Tak mnie się wydaje. Ale ja na tej rubieży naiwna jestem i nie z tej epoki.  Mamy jeszcze inne wnioski. Jeden transgraniczny - w sprawdzaniu, drugi transgraniczny w przygotowaniu, trzeci - do fundacji zostanie w poniedziałek wysłany. Jeden lokalny czeka na ogłoszenie dogrywki. W końcu któryś wypali. Szkoda tylko, że nie da się dachu w tym roku wymienić. Piszę to dla tych, którzy sugerują, że czekamy aż ktoś nam da... "Piszcie wnioski, macie możliwości jakich inni nie mają" .... wspomnę jeno konieczność posiadania wkładu własnego i refundację - jako najczęstszą formę dofinansownia unijnego: jak masz co wyłożyć to dostaniesz.
Zrzędzę, bo się starzeję i zbliżająca wiosna nie pomaga. Nasz czarny kot muzealny ma katar, więc dostaje zastrzyki. Sypia u mnie na parapecie przy biurku. Turyści, których niedobitki są nadal w mieście, z braku pogody narciarskiej i wiatru okrutnego odwiedzają nas trochę. Pomogło powiesznie baneru w centrum miasta ? A może ulotki rozrzucone po mieście mieście ? Nie, zrobiliśmy ankietę, którą wypełniają zwiedzający. Otóż najczęściej zachodzą do nas - bo przechodzą obok budynku oraz - bo szukają lokalnego muzeum (czyli turystyka kulturalna). Szkoda więc,że jesteśmy na uboczu. Bo gdy już ktoś obejrzy muzeum mineralogiczne w drodze do stacji narciarskiej lub muzeum JUNA - przy drodze miedzynarodowej albo Centrum Edukacji Ekologicznej KPN - nowoczesne, multimedialne i pod wyciągiem ( a podobno tylko 12 tys. zwiedzających rocznie) to czy mu wpadnie do głowy, że gdzieś na rubieży jest jeszcze jedno małe acz cudne muzeum ? Do którego na dodatek trzeba dreptać po śniegu przez 1,5 km w górę , do Szklarskiej Średniej ?  Jednak ...nic nas nie tłumaczy.....

Postanowiliśmy nieco front zmienić. Istotnie ograniczymy wystawy artystów współczesnych, bo nawet sami artyści na nie nie przychodzą. Skupimy się na wystawach regionalnych. Przemyśliwamy tematy: architektura pensjonatów i willi Szklarskiej P. oraz budownictwo mieszkalne Szklarskiej - jest trochę chałup prezysłupowych, trzeba je wykorzystać zanim zaleje nas zakopiańszczyzna. Co sądzicie ?  Ale póki co ten rok płynie zgodnie z planami.
Na fotkach: u  góry nasza góra czyli Szrenica, u dołu droga do nas.

2 komentarze:

  1. te zdjęcia, może nie rewelacyjne technicznie, ale nastrój łapać potrafisz-:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń