niedziela, 2 czerwca 2013

"Raczej umrzeć niż zaprzeć się ideałów". Żywot Karla Wilhelma Diefenbacha... część I.



Niezbyt wysoki, lekko przygarbiony, ubrany w jasną suknię - habit przepasaną szarfą, czasem luźny, długi serdak bez rękawów,  boso lub w sandałach na bosych stopach, włosy długie faliste, wąsy, długa broda i ogień w oczach. Prorok, derwisz zachodu, ideolog ekstremy ruchu reformy życia, z drwiną  nazywany "Apostołem  rzep".  Każdy protest ma swoje formy skrajne, skrajny w realizacji idei był Karl Wilhelm Diefenbach. Zawrócił w głowach wielu kobietom, zawrócił w głowach wielu mężczyznom, którzy poszli za nim jako uczniowie, przyjaciele, bądź obserwowali go z bliska lub daleka wyciągając wnioski dla przyszłości. Zbulwersował ówczesny, mniej lub bardziej konserwatywny świat Monachium, Berlina i Wiednia.
Najbardziej intryguje mnie jego prywatny sposób myślenia, autentyzm czy pozerstwo, geniusz czy szaleństwo.

Karl Wilhelm Diefenbach. Urodził się na prowincji, w Hadamar, w tradycyjnej katolickiej rodzinie. Był trzecim z szóstki dzieci, wyróżniał się słabym zdrowiem i bystrością umysłu jakby rekompensującą słabość organizmu.  Jego ojciec - malarz, rysownik, ilustrator i nauczyciel sztuki w gimnazjum, odkrywszy talent syna i zaczął wdrażać go w arkana sztuki. W 1872 Karl wyjechał do Monachium na studia w Akademii Sztuk Pięknych, ale też współpracował z zakładem litograficzno-fotograficznym Hanfstaengla – nazywanego w „Hrabią Litho”, znanym z serii portretów monachijskiej społeczności. Studiował z przerwami do 1879 r.  Artystycznie  był  pod wpływem mrocznego symbolizmu Arnolda Böcklina i secesji Franza von Stucka, którego erotyczne malarstwo budziło niezbyt zdrowe emocje.. Monachium wówczas uchodziło za  stolicę kultury europejskiej, zwłaszcza zaanektowana przez artystów dzielnica Schwabing. Stało się to za sprawą króla Bawarii Ludwika II, mecenasa sztuk pięknych, patronującego m.in. Królewskiej Akademii Sztuki Pięknych, uczelni otwartej i tolerancyjnej. W 1892 r.  powstała Secesja Monachijska, założona przez 96 artystów. Wśród nich Max Liebermann, Franz von Stuck, Lovis Corinth, Walter Lestikow, Peter Behrens i inni. Działo się wiele i szybko, panowała atmosfera swobody i wolności, zaczyn wszelkich nowatorskich działań.  Młody Diefenbach był dobrym malarzem i bardzo szybko zdobył uznanie.  Zarabiał jako portrecista, w 1882 r. namalował dla króla portret  jego ulubionego kompozytora - Wagnera.
Jeszcze w 1873 r. zachorował ciężko na tyfus, pół roku spędził w szpitalu na granicy śmierci. Po chorobie wrócił do rodziców, by ich wspomóc finansowo robił ilustracje do książek i reprodukcje malarstwa. Po śmierci rodziców, w 1877 r. poznał Maximiliane Schlotthauer (Maja), w  1880 urodził mu się nieślubny syn o znamiennym imieniu Helios. Stąd przewijający się w jego życiu wątek walki o niewykluczanie społeczne nieślubnych dzieci i tolerancję dla ciąż pozamałżeńskich.  Rok później w sanatorium Gastein poznał pielęgniarkę Magdalenę Atzinger.  Początkowo był w związku z obiema kobietami, potem ożenił się z Magdaleną – była z nim w ciąży, której owocem była Stella (ur. 1882). W 1882 r. wziął ślub cywilny, przedstawiając zaświadczenie, że jest ateistą (choć nie agnostykiem).
W wyniku powikłań tyfusu przeszedł  liczne operacje wrzodu pachy, co doprowadziło do paraliżu prawej ręki.  Zwrócił się wówczas w kierunku naturalnych metod leczenia propagowanych przez wolnomyślicieli Arlolda Rikli i Eduarda Balzera, późniejszych założycieli Towarzystwa Wegetariańskiego w Niemczech. Ok. 1881 r. nawiązał z nimi kontakt i dał uwieść się ich idei. Zresztą był to dla niego rok znamienny. Wstąpił do monachijskiej grupy wyznaniowej, gdzie poznał humanistę, antysemitę, pacyfistę, głoszącego konieczność równouprawnienia kobiet -  Carla Scholla - wędrownego kaznodzieję, który wywarł znaczący wpływ na  rozwój swobodnego ruchu religijnego. Diefenbach pod wpływem Scholla szedł w kierunku teozofii, pod wpływem Bazlera i Riklego – w kierunku metod leczenia za pomocą diety wegańskiej  i słońca. W tymże roku wziął udział w kongresie wolnomyślicieli we Frankfurcie. Wolnomyśliciele znajdowali się wówczas pod wpływem  idei szerzonych przez rosyjską żydówkę, okultystkę, Helenę Pietrowną Bławatską, która  wraz  H. S. Ollcotem 1875 r. założyła Towarzystwo Teozoficzne. Dewizą towarzystwa było „nie ma Religii wyższej nad prawdą", ideą – poszukiwanie prawdy we wszystkich religiach świata. Około 1882 r. Towarzystwo Teozoficzne rozwinęło się w międzynarodową organizację, której jedna z siedzib znajdowała się w Adyarze koło Madrasu w Indiach.  W XIX w. prowadzono szereg badań nad pismami buddyjskimi. Książka Hermanna Oldenberga „Życie, nauczanie i wspólnota Buddy” wydana w 1881 r. zrobiła furorę. Namiętnie czytany był również amerykański "Buddyjski Katechizm" Henry Steel Olcotta, przyjaciela Bławatskiej, który był przyczyną wielu "nawróceń"; zresztą sam autor był konwertytą.  Był to więc popularny wątek kulturowy ówczesnego świata. 

Styczeń 1882 r. bezsenną noc po ślubie Karl spędził  na dworze, na  Hohenpeißenberg - w miejscu znanym z przepięknych panoram górskich, zwanym bawarskim Parnasem. Miejscem tym zachwycił się jeszcze w latach 70-tych.  Był w jakimś transie, miał gorączkę. Nad ranem, zlany potem,  patrząc na wschód słońca nad ośnieżonymi szczytami,  doznał objawienia.. "Wschodu Słońca", zrozumiał swoją religijność, stworzył poemat pod tym tytułem. Chciałabym zacytować lecz ograniczę się do wolnego (bardzo) tłumaczenia: 
" Bóg jest w tobie! Ukryte niebo i raj, który jest domem dla twojego umysłu, twoja dusza, ziemia, ogrom wszechświata tkwi jak nasionko w każdej  ludzkiej piersi! – Odkryj je ! Tylko realizacja swojej boskości uwolni nas z niewoli, błędu zbrodni, bezimiennej nędzy...".
Diefenbach po w tym przeżyciu nazwał siebie prorokiem i całkowicie wyrzekł się tradycyjnej religii. Pojawiające się w jego twórczości wątki chrześcijańskie, rozmowy z bogiem, świadczą, że nie było to proste i bezkonfliktowe  przejście.  Niemniej wdział habit i sandały, zapuścił włosy i w 1884 r.  zaczął publicznie głosić swoją doktrynę. Na jej kształt miało wpływ jeszcze jedno zdarzenie. Napad, w czasie którego został mocno uderzony w głowę, co na trzy miesiące wyłączyło go z życia. Szukając sposobu na podreperowanie zdrowia zaczął nosić stroje z czystej wełny. A to pod wpływem kolejnego człowieka związanego z Lebensreform - zoologa i lekarza Gustawa Jägera, promującego "zdrową odzież": przepuszczające powietrze stroje wełniane dla kobiet i mężczyzn oraz  zero gorsetów dla pań.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz