czwartek, 28 kwietnia 2011

P O G A Ń S T W O. I

W naszym katolickim świecie słowo pogaństwo ma zdecydowanie negatywny wydźwięk. Ale mam też wrażenie, że następuje renesans pogaństwa. Czyli czego ? Wierzeń opartych na politeizmie (choć niekoniecznie), zbliżenia do natury i jej cyklu rocznego, magii ceremonialnej. W naszej wystawie nie o to jednak chodzi, choć do końca pewna nie jestem. Wydaje mi się, że chodzi o sięgnięcie do najgłębszych korzeni, wierzeń praprzodków, bliskich sobie niezależnie od nacji. A jak naprawdę - zobaczymy.
Czemu tutaj i teraz ? Bo jesteśmy na ziemi, gdzie nie było naszych przodków, gdzie trudno do czegokolwiek się odnieść, więc trzeba to znaleźć. Takie wrażenie odniosłam w rozmowie z Piotrem Syposzem autorem wystawy. Szukanie podstawy oraz.. znudzenie późnym średniowieczem, charakterystycznym dla fascynacji mieszkańców Kopańca. ...tak sobie luźno piszę, bez wyjaśniania kto i co, bo mam wrażenie, że wszyscy wiemy co to Kopaniec jest.:))


A czemuż mnie tam znowu poniosło ? Jak wspomniałam wystawę organizuję, a i odwiedziła mnie znajoma z Warszawy, wiec trzeba reklamować "swoje". Znajoma, o której nie umiem powiedzieć inaczej niż "Małolata" choć owej małolacie rycząca czterdziestka stuknęła. Wygląda jednak dokładnie tak samo jak w momencie naszego pierwszego spotkania gdy miała lat 17-cie. Po ciężkiej orce obfitującej w wyścigi szczurów w stolicznych korporacjach, chyba ma syndrom wypalenia. Rzuciła wszystko, przeniosła się ma warmińską wieś jeziorną i tam uprawia ogródek oraz gości przyjmuje. Bezpośredni asumpt do zmiany priorytetów dał jej poważny wypadek samochodowy - zasnęła za kierownicą. Nie sadzę, by na zawsze odcięła się od aktywnego życia zawodowego - jak ktoś tego raz zasmakuje.... Raaaaany ależ dygresja... No więc, po wieczorze spędzonym z greckim winem i Małolatą, następnego dnia zabrałam ją do Kopańca. Właściwie ona mnie - pojechałyśmy jej maleńkim czarnym terenowym Mitsubischi (upajam się:))))) - choć niechętnie jeżdżę jako pasażer - do Galerii Wysoki Kamień czyli do Syposza, który owe "Pogaństwo" przygotowuje.

Mieszka sobie ów Syposz Piotr - chłop wielki i przystojny, ze swoją maleńką i drobną blond Emanuelą w wielkim, poniemieckim domu w środku wsi. Nie jest to dom moich marzeń - nieproporcjonalny, zwarty, dwukondygnacyjny, z niskim dachem, zupełnie niepodobny do kopanieckich, romantycznych przysłupów. Podwórko maleńkie dostępne przez mostek przerzucony nad rowem, dom tynkowany z delikatnie malowanymi dekoracyjnym i opaskami wokół okien. Teraz im robią kanalizację więc ulica przed domem głęboko kopana, często nieprzejezdna, podobnie jak w wielu innych miejscach we wsi. Na tyłach domu - budynek gospodarczy, w którego przyziemiu w ostatnich czasach powstała tawerna, dla spragnionych - bardzo interesujące, bardzo rustykalne wnętrze, dłońmi gospodarza sprokurowane. Na dole budynku mieszkalnego, po lewej stronie korytarza mieści się galeria, gdzie Emanuela sprzedaje swoje i znajomych artystek drobne wyroby. Sama gospodyni jest malarką ale nie widziałam jej prac malarskich. Nie ma czasu - zajmuje się domem i ogródkiem (prowadzą agroturystykę), pilotuje galerię i swojego chłopa hołubi. A ten..? jak sobie coś umyśli to nie ma mocnych. Na co dzień struga średniowieczne instrumenty muzyczne, prowadzi pogadanki o Kopańcu, pogaństwie, średniowieczu, historii dla chętnych wycieczek, z ludźmi się spotyka, wcześniej uczestniczył w kopanieckim teatrze ludowym (dopóki ten działał) oraz budowaniu osady średniowiecznej (dopóki ją wszyscy razem budowali), no i swojej tawerny, gra w grupie Yatra, którą współtworzy i żyje. Od święta zajmuje się pogaństwem. Nie tak od święta, bo wystawę przygotowywał cały rok, kredyt na jej przygotowanie wziął. I tu mnie zaskoczył ogromnie. Nie sprzeda niczego, bo nikt nie kupi całej wystawy a tylko taka ma sens. Więc ? Sztuka dla sztuki ? Diabelnie jestem ciekawa. Poszczególne rzeczy widziałam, część tu pokazuję ale jako całość, w brzmieniu muzyki, współgraniu światła, cienia i barw.. hm.. zobaczymy. Mam jedynie nadzieję, że te przedmioty, w jakimś stopniu nawiązujące do oryginalnych (chyba) nie stworzą razem czegoś co obudzi prawdziwe moce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz