niedziela, 20 maja 2012

NOC MUZEÓW i inne takie..

Organizowaliśmy ją pierwszy raz i tylko z przyczyn konkretnie praktycznych - kiedyś trzeba obejrzeć te wszystkie filmy o sztuce, żeby wybrać najlepsze.  Noc muzeów do tego jest dobra. Trochę na wariackich papierach ze względu na niedobory czasowe, zupełny brak funduszy. Wielki telewizor Przemka zabrałam jadąc do pracy, ja miałam swoje dvd, pan G. przywiózł blu-raya i, niestety, swoje totalne zadęcie. Ale poza tym przywiózł swój najlepszy chyba film - o Pawle Trybalskim i, przyznam, bez jego udziału nie byłoby łatwo mieszać w tym sprzęcie, zupełnie mi obcym mentalnie. Muzeum otwarte było cały dzień ale do południa odwiedziła nas zaledwie dwójka ludzi. Zaczęło się o16.00, przychodzili miejscowi, jak nigdy. Może powinnam taką noc muzeów organizować raz w miesiącu ? Filmy ich raczej nudziły, zwiedzali wystawy, świątecznie ubrani, z rodzinami, miło.
Filmy.. nie da się ukryć, że najlepsze są profesjonalne.  Scenariusz, tempo, muzyka, bez dłużyzn. Nieprofesjonalne są bardziej artystyczne.  Bardzo interesujący film pokazała Kasia Szumska z teatru Cinema - filmowe i malarskie portrety mieszkańców Michałowic. Niezły byłby film Zbyszka Frączkiewicza o powstawaniu pomnika Pamięci Ofiar Lubina 82, gdyby był krótszy. Skończyliśmy o 23. już spakowaliśmy się w auta ze sprzętem i nawet odjechaliśmy kawałek, zmęczeni przekonywaniem niektórych artystycznych malkontentów, że coś jednak warto ... to jedno z trudniejszych działań w rozmowach z artystami, gdy ujrzeliśmy pana Henryka i Hanię. Szli do nas.. przecież macie Noc Muzeów... Zawróciliśmy. 
Henryk Waniek rzadko u nas gości, raz, dwa razy do roku, takich gości się nie odpuszcza. Tym bardziej, że ma pojechać z nami do Worpswede ( o ile w ogóle to wyjdzie) i wypowiedzieć się na temat .. genius locci Szklarskiej P. O tym napiszę jak  nam się uda zdobyć pozabudżetowe fundusze, może nawet napiszę o wszystkich perypetiach w zdobywaniu tychże, bo to bardzo ciekawe i stresująco - inspirujące doświadczenie, choćby poprzez rozmaitość kontaktów międzyludzkich i przedziwność postaw.  Ale nie teraz, najpierw załatwmy. Gawędziło się fantastycznie,skończyliśmy o 0.30 tylko ze względu na moje koszmarne przeziębienie.
Nie mamy czasu. Aż dziw bierze, że to muzeum. Mówię to z pełną świadomością tego co robię. Kończy się rewaloryzacja parku, toczą się rozmowy o jego przyszłości, trwa pilnowanie, by zrobili na naszej posesji wszystko na maxa co się da, bo zniszczyli ją dosyć istotnie. Chcielibyśmy powołać dla parku fundację - jeśli miasto się zgodzi i pomoże - bo przez najbliższe pięć lat nie wolno na nim zarabiać (środki UE). A ktoś to musi utrzymać. Pojawiły się żmije zygzakowate, wypłoszone z parku zlazły niżej, do naszego ogrodu. Dogadałam się z KPN, że je odłowią i wywiozą jeśli będą zbyt upierdliwe. Przed chwilą skończył się plener wykładowców ASP, czego efektem ma być jesienna wystawa "akademicy kontra postakademicy"  (tytuł roboczy), leci drugi tydzień pleneru studentów ASP Wrocław, z wystawą, którą otworzymy w najbliższy piątek. Ale w międzyczasie, czyli w środę , otwieramy "Ojcze nasz... malowaną modlitwę Wlastimila Hofmana", katalog w druku, montaż zaczęliśmy w czwartek. Na początku czerwca robimy przegląd twórczości  Nowego Młyna w Galerii Małych Form Książnicy Karkonoskiej w Jeleniej. Tu przyznam, że jestem ciut wkurzona z powodu postawy niektórych osób. Przyrzekłam sobie, że jeśli ta wystawa nie nie wypali tak jak chciałabym - odpuszczę, nie chcę kopać się z koniem i przynajmniej jeden problem czyli Nowy Młyn (moje niejako dziecko) mi odpadnie i zakres do wyboru priorytetów się zmniejszy. Krakusi już przygotowują druki do czerwcowej wystawy ceramicznej, w czerwcu zaczyna się ich plener w pensjonacie Raad na Uroczysku. Niby nic, wszystko dzieje się obok nas a jednak nic bez nas. Co cieszy...jesteśmy niezastąpienie. Ale ..ten czas..
Spadam. Do roboty  pozamuzealnej. Robię przepiękny architektonicznie teren.


1 komentarz:

  1. to prawda, w tę szczególną noc muzea przeżywają oblężenie :)wczorajszy wieczór spędziłam...w muzeum, a jakże!rzadka możliwość bycia w byłej pracy wieczorem ;)

    OdpowiedzUsuń