poniedziałek, 9 lipca 2018

wystawa Rząsów


Antoni Rząsa, Los człowieka- fragm.
  W piątek otwarłam wystawę zakopiańskiej Rodziny Rząsów. Zanim to jednak nastąpiło przeżywaliśmy horror niedoczasu. Wystawa KARPIGRAFIA Kułacza-Karpińskiego, koncert fortepianowo-wokalny w oparciu o pieśni Anny Teichmueller do tekstów Carla Hauptmanna, no i Rząsy. A wszystko w dwa tygodnie. Do tego przywieźli nam fortepian, spakowaliśmy wystawę Hofmana - do Tarnobrzega pojechała, więc musieliśmy przebudować wystawy w muzeum. Ale wszystko udało się, poznałam świetnych ludzi i, na koniec, zaczynam urlop !!!!!!  Wystawa Rząsów to słynny Antoni Rząsa, jego żona, fotograficzka - Halina Rząsowa, współcześnie tworzący syn - Marcin Rząsa, jego żona, też fotograficzka  - Magda Ciszewska-Rząsa oraz trójka dzieciaków: Franek, Helenka i Marta. Poznałam ich ciut bliżej - mieszkali u mnie. Fanatycy górskiej włóczęgi. Magda jest instruktorką narciarstwa, Marcin - przewodnikiem tatrzańskim.  Te kilka dni u mnie spędzili właściwie w górach. A wieczorkami gawędziliśmy na tarasie sącząc trunki rozmaite. Oczywiście poza, dość trudnym dla mnie dniem montażu wystawy. Wolę robić sama, więc w końcu poddałam się i oddałam im sale. Zrobiłabym wszystko inaczej.
Z cyklu Dachnów - Halina Rząsa
Fajny tekst do katalogu napisała im prof. Dorota Folga-Januszewska, więc wrzucam tu kawałki, zazdroszcząc jej lekkości pióra.
      "Jeśli już jakiś gen twórczości znajdzie sobie schronienie w ciele rzeźbiarza, a ten z kolei spotka swoją  prawdziwą miłość – może  pojawić się na Ziemi nowa republika artystów.  I tak się stało w przypadku Rodziny  Rząsów. Mieszkają  w Zakopanem, które  samo w  sobie  jest  kolonią  wielu  twórców,  ale w tej kolonii Rząsy/Rząsowie pełnią rolę totemiczną  - oznaczają to miejsce swoją sztuką, odrębną w każdym indywidualnym twórczym przypadku, a jednocześnie zanurzoną w tym samym morzu gór. Gór, które nie tylko są obecne jako formy widziane, ale w równej mierze wibrują jako  byty zdobywane  fizycznym wysiłkiem wędrówki i narciarskich szaleństw.          
 Pojęcie res publiki artystów jest w tym wypadku ważnym określeniem - bowiem wszystko co powstaje wokół Galerii Antoniego Rząsy w Zakopanem jest „rzeczą pospolitą” - czyli własnością wszystkich, którzy lubią patrzeć, rozmawiać i rozumieć. 
(...) Miejscowość położona jest blisko  Futomy,  gdzie  urodził  się   Antoni  Rząsa  i   gdzie często powracał. To właśnie w Dachnowie  w 1964 roku Antoni znalazł energię do wytężonej  pracy nad cyklem rzeźb, wspomagany przez Halinę z Żyłów - Vogel Rząsową. Oboje poszukiwali Wiecznych Znaków: Halina fotografując pobliskie pejzaże, których częścią były cmentarze różnych wyznań, z lasami  pochylonych krzyży;  Antoni - nadając drewnu  formę i znaczenie. Przestrzeń między Dachnowem a Zakopanem stała się  drogą sztuki, trzeba było pod koniec twórczego sezonu wynająć wagon kolejowy, aby przewieźć powstałe rzeźby do podhalańskiego  domu.
        
Magda Ciszewska-Rząsa, z cyklu węgierskiego Zemplen
 
Marcin Rząsa, bez tytułu
    Wiele lat później w naturalnym cyklu pór czasu - przyjechał do Dachnowa z Zakopanego ich syn - Marcin Rząsa, także rzeźbiarz i jego żona Magdalena Ciszewska Rząsowa. Fotografie  Magdy rozpoznały Wieczne Znaki Antoniego, sprytnie poukrywane przez miejscową ludność  w kapliczkach o trójkątnych zwieńczeniach pod dachami  domów.   
    Minęło 50 lat, w dachnowskich zakamarkach wiary zamiast Matki Boskiej Bolesnej lub Frasobliwego - zaczęły pojawiać się nowe opiekuńcze wizerunki, czasem talerze satelitarnej łączności lub tylko symboliczne pustki niezrozumianego błogosławieństwa. I choć zmieniło się wiele w okolicznym pejzażu,  Wieczne Znaki narodziły się ponownie w rzeźbach Marcina - figurach marzeń, których głowy siłą wyobraźni i symbolu stają się wszystkim, czym tylko chcą. (..)"
 
Na wystawę zapraszam, do czytania katalogu również. Wystawa trwać będzie całe lato, a potem wróci Wlastimil Hofman. Zdjęcia, które publikuję są autorstwa Magdy Ciszewskiej-Rząsy.            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz