środa, 15 kwietnia 2015

się namęczyłam


Kocham Pawła Trybalskiego. Za całokształt. Ależ wyznanie... Przygotowuję jego wystawę i zależy mi na tym, by świetnie wypadła. Choć to małe piwo, bo obrazy zagrają same. Dzisiaj  pisałam tekst o jego sztuce i w efekcie nadużyłam trunku  o nazwie Pliska w odmianie: czerwona.  Chciałam zrobić pigułkę, pokazać samo sedno jego sztuki w kilku celnych zdaniach.  Nie wiem czy mi się udało. Zdecydowanie łatwiej bloga się pisze, tu mogę sobie pozwolić na swobodę oraz inne bajery. Po  ponad tygodniowym zastanawianiu się, oglądaniu, smakowaniu, porównywaniu  - Paweł teraz maluje naprawdę dobre obrazy. Wcześniej był bardzo sprawny, wręcz doskonały technicznie, w kilku pracach osiągnął wyżyny wirtuozerii warsztatowej i wizjonerstwa, ale... Teraz się rozmalował i szaleje.W jesieni życia, imponujące.  Artysta, którego nie ma w mediach - nie istnieje. Proza współczesności. Paweł nie używa internetu, jego internetowa strona to.. nie powiem tragedia ale.. Sprzedaje obrazy za granicą, jest guru dla wrocławskiej Szkoły Transformacje szkolącej firmowych menedżerów,  osiąga bardzo niezłe ceny ale nie ma go medialnie, nie istnieje we współczesnej historii sztuki (a ja uczyłam się o nim na studiach). Ostatnio TVN nakręciła o nim niezły film, jeszcze nie pokazany w tv.  Czy to cokolwiek da ? Kto ogląda TVN Kultura ? Od lat przebijamy się z hasłem karkonoskiej kolonii artystów, znają nas w Belgii, Niemczech. U nas ? Cisza. Co zrobi sam Paweł ? Żyje sobie na pięknym kawałku świata,marzy, tworzy ale czy ma satysfakcję ? Artysta nie tworzy dla siebie, potrzebuje oceny i hałasu.
Równolegle robię wystawę "Wojska Ochony Pogranicza w Karkonoszach i Górach Izerskich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz