Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tygiel Ducha Gór. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tygiel Ducha Gór. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2011

w parku jesień i..budowa trwa


Zbliża się termin odbioru robót a park w proszku.
Budowana przez zakopiańczyków architekturka zapewne powstanie, ale sam park ? Zwykle kraczę bo zwykle czarno widzę ale doświadczona ze mnie baba, no i to co widzę nie buduje. Optymizmu - na pewno. Ścieżki spłynęły latem, teraz robią w nich korytka odpływowe, mają je pokryć jakąś nawierzchnią, która rzekomo nie spłynie. Stoją latarnie, przyjechały ławki i śmietniki, w wydzielonych taśmą poletkach sadzą się roślinki. Ale jakoś nie widzę kultywatorów czy innych urządzeń, które mają wyczyścić pozostały teren - pod trawę. Cieki wodne nieuporządkowane, , wielkie pnie leżą jak leżały a kierownik budowy za każdym razem się dziwi, gdy mu przypominam, że miał przynajmniej te z naszej posesji posprzątać. Usycha albo choruje wielka limba, która w obrębie naszej posesji się znalazła. Nie marudziłabym ale robiąc wodę rozkopali nam, świeżo założony trawnik oraz kawał granitowej ścieżki i, właściwie, porzucili. Nawierzchnia przywrócona do stanu pierwotnego zapadła się poniżej poziomu gruntu.
Zrzędzę, powinnam być zadowolona, w końcu nas to nic nie kosztuje, winnam miastu wdzięczność. No i jestem wdzięczna. Ale wkurza mnie zadowolony jeden z drugim urzędnik, który nie widzi lub udaje, że nie widzi fuszery na każdym kroku. Wyrazili mi ostatnio pełne sarkazmu podziękowanie za zainteresowanie toczącymi się w parku pracami, równocześnie dając mi jasno do zrozumienia, ze to właściwie nie moja sprawa - kontrolują zgodność realizacji z projektem...
A może to tylko ja tak kraczę, bo czarno wszystko widzę ?
Nie tylko ja.

czwartek, 18 sierpnia 2011

jestem kobietą rozdartą

...no bo z jednej strony chciałabym tak.... estetycznie, ezoterycznie, artystycznie, subtelnie, fascynująco, interaktywnie między naturą i sztuką oraz widzem na dodatek, z drugiej - zarabiać na parku trzeba, by go utrzymać- czyli wyłożyć jakieś 150 tys. rocznie na media i utrzymanie zieleni.

Gdyby takie rzeczy się w parku znalazły to i pewnie znalazłoby się niemało chętnych do jego zwiedzania. Nawet za pieniądze.

Ale przede wszystkim potrzebne są środki na zakup sztuki, na poważne plenery, które mogłyby sie w parku odbywać . Można wnioski rozmaite o dofinanoswnia różne pisać przynajmniej na początku. Albo rzecz częściowowo w ręce inwestora oddać. Tylko inwestor to zagrożenie - logiczne, że w zbytnią komercję pójść może, skoro swoje pieniądze inwestuje. Choć zaplanowana już w projekcie rewaloryzacji parku architektura zdecydowanie ku komercji zmierza - i inwestorowi pasuje, ku zadowoleniu mieszkańców i włodarzy. Też w sumie o to chodzi - by tworzyć coś dla ludzi, nie tylkodla sztuki i idei.


nnoo..ale idee też mają swoje pozytywy, poza jednym - mało kasy przynoszą. I tu jest ten pies pogrzebany.
Więc może trzebaby fundację stworzyć jak tę, której kilka efektów tu prezentuję ? Tylko problem polega na tym, że skoro już w końcu coś powstało to teraz trzeba szybko, szybko działać, szybko to coś zapełniać, ludzi zwabiać, by przynowiło dochód. Zwłaszcza gdy to coś jest finansochłonne. I tak to jest.
A gdyby jednak się dać z tą motyka na słońce porwać ?



















Nie napisałam,ze fotki są z wyspy Hombroich

środa, 10 sierpnia 2011

rewaloryzacji parku ciąg dalszy

Zdjęcia są dla tych, którzy znają stary park Carla - coby się zadziwili jak teraz wygląda. A to jeszcze nie koniec:))))
Ostatnio odwiedził nas mieszkaniec Tater, ten od małej architektury w parku. Przywiózł modele, więc włóczyliśmy się pospołu z inwestorem i urzędnikami po przygotowywanych w mozole parkowych ścieżkach, lustrując miejsca lokalizacji owych małych budowli.
Nie do końca jestem pewna czy mi się podobają ale nie mnie o tym decydować. Zanim rozwinę skrzydła ( o ile w ogóle rozwinę) w opowieści o parku, na razie kilka fotek, bo wena mi jakoś nie wraca. To przez te deszczowe wakacje pewnie.












































Fotki: Romuald Mały


niedziela, 31 lipca 2011

Tygiel Ducha Gór. I.

Na ostatnim, polsko-niemieckim wernisażu, gawędziłam sobie ze znanym (może niegdyś bardziej) polskim rzeźbiarzem, Zbyszkiem Frączkiewiczem. Rzadko do nas przychodzi, jedynie z powodu konotacji towarzyskich. Zresztą jak większość szklarskoporębskich artystów. W odróżnieniu od artystów kopanieckich, karpackich lub jeleniogórskich. O czymże to gawędziliśmy ? Ano o parku przy hauptmannowym domu. Dlatego, że park właśnie jest w trakcie zagospodarowywania. Pewnie, że chcielibyśmy - jak to Pan Zbyszek zauważa, że być winno - najpierw projekt koncepcyjny calości ustanowić, pospołu z architektami od zieleni, konserwatorami, rzeźbiarzami i innymi. Problem w tym, że każdy za koncepcję chce kasę - co logiczne i tylko my za darmo pomysłami dzielić się chcemy. No, nie do końca za darmo, bo park w naszym, muzealnym interesie leży. Już przynajmniej jedna zapłacona koncepcja powstała i utknęła w głebokiej szufladzie, więc skoro trafiła się kasa na wykonanie konkretu, to o koncepcjach myśleć będziemy później. Tak, wiem, od d... to strony ale tak to już jest w naszym kraju, że nigdy nie ma kasy na od a do z.


W ogóle wygląda to zagadkowo. Park jest nie nasz tylko miejski, o jego rewaloryzację walczyliśmy jak lwięta, licząc, że w naszym zarządzie (przynajmniej) będzie. I gdy tak ma być, bo tak chce właściciel, to nasz organizator się zastanawia czy utrzyma te prawie 5 ha. Wyremontowany, wstępnie zagospodarowany teren potrzebujący kasy fiskalnej, opłat za prąd, monitoring i jakieś dwa etaty ogrodniczo - przewodnickie do utrzymania porządku. Samo się utrzymać powinno. Pod warunkiem wprowadzenia obszernego wątku komercyjnego. I tu zaczynają się schody. Jak korzystać z komercji nie tracąc elitarnego waloru, jak zrobić by atrakcyjne było też dla zainteresowanych jedynie pobliskim miasteczkiem dinozaurów, mających gdzieś jakąkolwiek sztukę.


- Oszalałaś ?!! Sztuka jest dla elit, a że elit u nas mało i biedne, szans na zarobek nie ma - usłyszałam ostatnio.


Więc główkuję i myślę, jak zorganizować coś co będzie wyglądało jak wyestetyzowana francuska przystwaka a zapełni żołądek jak przyzwoita golonka z zimnym piwem. .


Ps. zbieram podpowiedzi.